Nowoczesny Kościół - Życie Warszawy

Nowoczesny Kościół - Życie Warszawy

Świątynie nowych technologii

Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła w parafii Świętej Barbary na Koszykach. Ostatnio w świątyni pojawiły się plazmowe monitory, na których wyświetlane są w czasie nabożeństw nie tylko teksty pieśni, ale też modlitw. – Zdziwiłem się, bo myślałem, że „Ojcze nasz” to znają wszyscy na pamięć – mówi pan Michał, który w niedzielę był w tej świątyni na mszy. Ale pomysł mu się podoba. Okazuje się, że to dopiero część większej inwestycji w nowe technologie. – Chcemy mieć jeszcze kamery. Gdy wszystko kupimy, to się pochwalimy – mówi jeden z księży.

Wierni w sieci

Plazmowe ekrany są też w parafii Najświętszej Matki Kościoła przy ul. Domaniewskiej na Ksawerowie. – To pomoc dla wiernych. Wyświetlamy na nich głównie teksty pieśni, rzadziej modlitwy – opowiada ks. Jan Zieliński, proboszcz parafii.

– A u nas na elektronicznej tablicy są też teksty np. litanii, psalmów – dodaje o. Andrzej Kiełbowski z Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej. Bezprzewodowy rzutnik multimedialny jest już w archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Służy głównie podczas niedzielnych mszy św. – Wykorzystujemy go też do projekcji filmów, a teraz oglądamy np. homilie i kazania Jana Pawła II – mówi proboszcz ks. Bogdan Bartołd.

(ekran firmy VIZ-ART)

Większość parafii ma swoje interaktywne strony internetowe, księża prowadzą blogi, odpisują na e-maile, a niektórzy kontaktują się z wiernymi także za pomocą SMS-ów, Gadu-Gadu, Facebooka. – Nieraz tak zapraszam moją wspólnotę na modlitwę, a nawet na wyjście do kina – opowiada ks. Rafał Sikorski, opiekun m.in. wspólnoty studenckiej z parafii Dobrego Pasterza na Woli. Dodaje, że swój numer Gadu-Gadu przekazuje np. podczas kolędy, by wierni mogli łatwiej się z nim skontaktować.

SMS-ami porozumiewa się także ze swoimi parafianami proboszcz Świątyni Opatrzności Bożej Krzysztof Mindewicz. I po kolędzie chodzi z laptopem, by uzupełniać dane o parafianach.

Kościoły w sieci zachęcają krótkimi mszami dla spacerowiczów. Na taki pomysł wpadli m.in. dominikanie z kościoła św. Jacka przy ul. Freta. – Świetne posunięcie. Można wejść na trochę do kościoła podczas niedzielnego spaceru – mówi Paweł, student Politechniki.

Tam, gdzie nowych technologii jeszcze w świątyni nie ma, księża tłumaczą, że to z powodu problemów finansowych albo technicznych.

– Ale kontakt e-mailowy i komórkowy z wiernymi mamy. Korzystają z niego – chwali się ks. Tadeusz Balewski, proboszcz z kościoła św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży.

Znak czasów

Księża zgodnie przyznają, że coraz nowocześniejsze technologie ułatwiają techniczną stronę ich pracy. – Wierni pieśni nie znają, śpiewników nie noszą, ale gdy tekst mają na ekranie, chętnie śpiewają – mówi ks. Zieliński.

– Nowości techniczne to dobra sprawa, jeśli są używane rozsądnie i dyskretnie, gdy są wpasowane we wnętrze świątyni – przyznaje o. Krzysztof Stępowski, redemptorysta z kościoła św. Benona. I dodaje, że wtedy nie przeszkadzają w przeżywaniu mszy.

– Wprowadzanie nowoczesności to normalny proces. Przecież jesteśmy częścią współczesnego świata – opowiada ks. Bartołd. – Kiedyś były świece, dziś mamy energooszczędne żarówki.

Zdaniem Marcina Przeciszewskiego, redaktora naczelnego serwisu Katolicka Agencja Informacyjna, Kościół musi łączyć nowe technologie z bezpośrednim kontaktem wiernych z kapłanami.

– Bardzo ważne jest piękno liturgii, które kształtowało się przez wieki, i z tej tradycji nie można zrezygnować. Natomiast w codziennej działalności apostolskiej Kościół musi się posługiwać wszystkimi nowoczesnymi środkami technicznymi – tłumaczy redaktor Przeciszewski. I przypomina, że Kościół już od dawna czerpie z nowych technologii. Jedną z pierwszych rozgłośni radiowych było Radio Watykańskie założone w 1931 roku przez Guglielmo Marconiego. A w Polsce takie plany miał św. Maksymilian Maria Kolbe, który myślał nawet o telewizji.

– Tradycją Kościoła katolickiego jest to, że zawsze sięgał po najnowsze zdobycze techniki. Dziś nie można myśleć o ewangelizacji bez mediów elektronicznych, bez Internetu, bo współczesny człowiek się tym posługuje – mówi Przeciszewski.

Redaktor KAI przywołuje przykład zmarłego niedawno abp. Józefa Życińskiego.

– W ostatnim swoim wystąpieniu w Watykanie na posiedzeniu plenarnym Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego wygłosił referat na temat wykorzystania Internetu w kształtowaniu formacji kapłanów. To taki testament abp. Życińskiego. Kościół musi iść taką drogą – uważa redaktor naczelny KAI.

Niezastąpione spotkanie

– Ale trzeba być roztropnym. Rzeczy nie mogą panować nad człowiekiem – przestrzega ks. Bartołd. I dodaje, że na proste pytania odpowiada e-mailami, ale do poważniejszych niezbędny jest kontakt osobisty. – Trzeba pamiętać o prymacie osoby nad rzeczą – tłumaczy. A ks. Zieliński przypomina za Janem Pawłem II, że Nowa Ewangelizacja jest wówczas, gdy osoba spotyka się z drugą osobą bezpośrednio, na żywo, a nie przez Internet.

– Tylko że ksiądz i tak każdemu parafianinowi osobiście ręki po mszy nie uściśnie, bo to jest możliwe w małych wspólnotach – żartuje socjolog prof. Krzysztof Koseła. Ale przestrzega, że zbyt duża aktywność kapłanów w stosunku do wiernych może być postrzegana jako natręctwo. – U nas nadal religia jest postrzegana jako sfera wolności, prywatności – dodaje Koseła.

Janina Blikowska , Monika Górecka-Czuryłło

Życie Warszawy - środa 23 lutego 2011